Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 maja 2019

Wyspy rzekomo szczęśliwe



Zanim Wyspy Kanaryjskie bezwzględnie zajęli średniowieczni Hiszpanie, podbijając rdzennych mieszkańców - Guanczów i niszcząc doszczętnie ich kulturę, tubylczy lud prowadził proste życie, zamieszkując skalne jaskinie, hodując i uprawiając. Jedynym wyobrażonym przez nich piekłem był teneryfski wulkan Teibe, a szczyty gór zamieszkiwali bogowie i boginie, którzy odwiedzali wiernych wysłuchując ich modlitw. Niestety, modlitwy o dalsze spokojne życie przejął demon w hiszpańskim ciele, który sprowadził walki, choroby i zniewolenie. Lud Guanczów poległ, a ingerencja w środowisko naturalne wysp i zlekceważenie kultury rdzennych mieszkańców sprawiło, że niewiele dziś wiemy o Guanczach. Może i ich rozwój zatrzymał się na epoce neolitu, może i nie stosowali języka pisanego, jednak smuci fakt, że w  czasie  konkwisty nie uszanowano żadnego świadectwa istnienia tej społeczności.
Pomyślmy o tym wdrapując się na kolejnego (przyrodniczego) najeźdźcę Teneryfy, jakim jest wielbłąd. Wizerunek tego agresora został mi sprezentowany jako pamiątka z pobytu na kanaryjskiej wyspie. Mimo tego, że zakładka jest oryginalna i ładnie wykonana, nie odzwierciedla tego, co w wyspie istotne.

poniedziałek, 18 marca 2019

Nokturn majorkański



"Jestem blisko tego co najpiękniejsze" - tymi słowami docenił Fryderyk Chopin urok Majorki późną jesienią 1838 roku. Przyjeżdżając na wyspę planował wypocząć i podreperować swoje zdrowie. Zimowe miesiące były jednak wyjątkowo deszczowe, a nocowanie w wilgotnych i chłodnych murach klasztoru nie należało do sprzyjających. Pociechy nie dawała również muzyka - sprowadzone z Europy pianino zaginęło w podróży. Tęsknota, melancholia, rozczarowanie - przepełniające Chopina emocje nie były obojętne dla jego twórczości.  Komponowane na starym majorkańskim pianinie utwory błąkały się po nadmorskich wydmach i trącały płatki zakwitających właśnie migdałowców. Ponure nokturny usypiały oliwne gaje i winnice, a mazurki tupały gniewnie w suchych pomarańczowych sadach. Tylko cedr wsłuchiwał się w kolejno tworzone z mgły, burzy i wiatru - zimne preludia. Dźwięki tego najsławniejszego - Deszczowego - słychać na wyspie i dziś. Są blisko tego, co najpiękniejsze:  w zapachu lawendy i rozmarynu, w krzyku mew, w ziarnku piasku...

Zakładki z urlopu przywiozła i sprezentowała mi moja koleżanka z pracy.  Dziękuję.