Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tkanina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tkanina. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 listopada 2019

Akupunktura dnia

 

Przedzimie. Mokro, nijako i niezbyt. W nieuzasadnionym niczym porywie optymizmu, rozciągnęłam na tamborku jeden z tych zakichanych dni. Przesadnie mocno ścisnęłam obręcze. Reszta pomarszczonego czasu zwisała smętnie poza ramą. Zahaftuję przynajmniej jedną chwilę, zadziergam pochmurną szarość i pluchę, ubarwię choćby okamgnienie.

Otępiałe igły nie chciały współdziałać. Nitki rwały się, lecz nie do pracy. Ściegi ociągały, a frustryga* pętliła za igłą i przed krzyżykiem.
 
Sprowadziłam zatem ciężki sprzęt. Marazm kontra maszyna. Aplikacja w kolorze udana.     

* Fastryga z frustracją
 
P.S. Zakładki sporządziła moja teściowa. Zużytą narzutę poddała recyklingowi. Aplikacja była już wykonana wcześniej :).
 
 

sobota, 31 sierpnia 2019

Zakładki pasamoniczne




Snują się nitki plącząc po wątkach, mrugają oczkami stojąc w barwnych rządkach.

Moja mama - będąc biegłą w pracach dzianych, lubiła wyrabiać ozdobne chusteczki. Z cienkiej nitki i kawałka płótna powstawały różnokolorowe szydełkowe serie: sztuka użytkowa, która pięknie zapakowana świetnie nadawała się na prezent w szarych kryzysowych czasach PRLu.

Siostra mamy - moja ciocia - oprócz szydełkowania,  jest ekspertem w wyszywaniu. W niejednym domu zdobią stoły mistrzowsko wyhaftowane przez ciocię obrusy i serwety, a w oknach wiszą
misternie wydziergane firany.

Te szmuklerskie umiejętności obydwie przejęły po mojej babci, która uwielbiała dziać na drutach. Szkoda, że zdrowie babci już na to nie pozwala. Pamiętam z dzieciństwa pobudki w ciemne zimowe poranki, gdy pierwszym obrazem, który oglądałam po otwarciu oczu była babcia siedząca w fotelu, przy małej lampce i z drutami w rękach. Z dźwięku drutów powstawały melodyjne swetry, puchate skarpety i ciepłe, wyściełane watoliną rękawiczki z jednym palcem. Do dziś w mojej szafie mieszka czarny ażurowy sweter, zrobiony przez babcię na specjalne zamówienie, według wzoru z modnego wówczas katalogu.

Na zdjęciach zakładki pasamoniczne - dziane wyroby autorstwa mojej mamy i cioci. Sztuka użytkowa i kolekcjonerska w jednym.
 
Słowniczek:
Szmuklerz, pasamonik - rzemieślnik zajmujący się wytwarzaniem wyrobów pasmanteryjnych
Pasamonictwo - wytwarzanie pasmanterii

piątek, 14 czerwca 2019

Tasiemki, wstążki i koronki


 
 
Historia "Bonaxu", Zakładu Pasmanteryjnego, który w 1974 r. uczcił XXX-lecie PRL dzianą zakładką do książki z kalendarzem, przedstawia się dość osobliwie. Właściwie to historia Fabryki Pasmanteryjnej, której "Bonax" był jedynie krótkim etapem, a nawet małym elementem, jeśli weźmiemy pod uwagę i czas istnienia i zakres terytorialny.
Zmechanizowana wytwórnia tasiemek, wstążek i koronek Rudolfa Kellera powstała w drugiej połowie XIX wieku, a poszczycić się mogła maszyną parową napędzającą produkcję, tkalnią i wytworną mieszkalną willą. Na początku XX wieku fabrykę odkupili dwaj łódzcy przemysłowcy, którzy ją rozbudowywali: uzupełniali i unowocześniali wyposażenie, dobudowywali kolejne budynki fabryczne, wprowadzali nowe linie. Czas II wojny światowej, to oczywiście posługa na rzecz Rzeszy, a po zakończeniu wojennych działań fabrykę przejęło państwo polskie, które niezwłocznie wznowiło produkcję.
Podobną historię miały pozostałe zakłady pasmanteryjne i dziewiarskie, zarówno te okazałe, jak i drobniejsze, z których ostatecznie stworzono 3 duże państwowe przedsiębiorstwa.  Dwa z nich, po kolejnych unowocześnieniach, złożyły się na "Bonax". Pod tą nazwą przedsiębiorstwo funkcjonowało tylko przez 8 lat, a następną nazwą było "Lenora". Spółka pod tą nazwą prowadzi produkcję do dnia dzisiejszego.
 
Zakładkę sprezentowała mi Pani Bibliotekarka z rudzkiej biblioteki. Zdobyła ją na targu staroci parę lat temu.  Dziękuję Pani Agnieszko.
 
 

czwartek, 18 kwietnia 2019

Pisze pani na maszynie ABC... przeszły słonie



Na wortalu o książkach dla dzieci i młodzieży RYMS, ogłoszono czas temu:

Są białe kruki, białe noce, białe myszki… a u nas biały słoń, czyli książka dla was wyjątkowa, unikatowa, ponadczasowa. Zdobyta z narażeniem życia, odkryta na strychu, w piwnicy, w antykwariacie, w księgarni, u znajomego na półce. Taka, której się nie pozbędziecie za żadne skarby świata.

Propozycja pań redaktorek, aby poszukać w domowym księgozbiorze swojego białego słonia, była ciekawa. Wzięłam udział w zabawie i przedstawiłam trzy białe słonie. Poniżej linki:

http://ryms.pl/artykul_szczegoly/266/bialy-slon-kaczka-dziwaczka.html
http://ryms.pl/artykul_szczegoly/268/bialy-slon-a-raczej-kot-pieciokrotny.html
http://ryms.pl/artykul_szczegoly/270/bialy-slon-kapelusz-pelen-bajek.html


Z kilku książek wybrałam tylko trzy, ale wybór był bardzo trudny. Dlatego na blogu chciałam jeszcze wspomnieć o "Znowu się zakochałam".

To opowieści nastolatków wydane przez Naszą Księgarnię w 1991 r. za staraniem redakcji "Płomyka". Utwory były drukowane w "Płomyku" w latach 1982-1991. Czekałam na tę książkę około roku, ponieważ najpierw trzeba było zgłosić na kartce pocztowej chęć zakupu, a potem "Płomyk" organizował wydanie na podstawie liczby zainteresowanych osób. Nie wiem, czy pozycja była dostępna w księgarniach - ja ją zakupiłam wysyłkowo od "Płomyka".
Książkę ilustrowała Jadwiga Lipowska. Nakład 15 000 egzemplarzy. Dla mnie bomba! Nie znam, niestety, nikogo, kto posiadałby tę książkę, a szkoda, bo to jakoś jednoczy :). Pamiętam, że mając 18 lat, na obozie letnim poznałam dziewczynę, z którą zgadałyśmy się przypadkiem o ulubionej przez nas książce z dzieciństwa - "Imieniny babci Józefiny" Ewy Lach. I do dziś się z Basią przyjaźnimy :)

Sam RYMS, jako wortal i czasopismo, zasługuje na osobny wpis na blogu, ponieważ odegrał ważną rolę w moim życiu. Dlatego dziś skupiam się tylko na białych słoniach, a o RYMS-ie innym razem :).


niedziela, 10 marca 2019

Pasowany na zakładkę

 



Stary pas z frędzelkami idealnie wpasował się w ideę recyklingu, zatem został pasowany na zakładkę. A nawet dwie, które idealnie do siebie pasują. Czynności przeszycia wtórnego dokonała moja teściowa. Jeśli chodzi o prace krawieckie - stanowczo ja pas.