Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metal. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 stycznia 2020

Cięcie i gięcie




Metalowa zakładka zaprezentowana na zdjęciu jest świetnym przykładem złożonego kontekstu. Jej szablonowość jest oczywista, a skoro szablon to powtarzalność - nic oryginalnego. Dla zakładu jednak, który zakładkę wyprodukował jest wyrobem ubocznym, a może nawet jednorazowym. Czy szablonowa forma pozbawia ją zatem oryginalności? Wycięta na potrzeby reklamowe okazuje się nietypowym egzemplarzem kolekcjonerskim; w gronie zwykłych papierowych zakładek jest wyjątkowa ze względu na stalowy materiał, jednocześnie ciągle jest zakładką, jedną z wielu w kolekcji. 

Nie przepadam za zakładkami metalowymi, aczkolwiek uważam, że są efektowne.
Nie sprawdzają się również przy fotografowaniu, ponieważ kłopotliwie odbijają światło.
Metalowy kwiat, to produkt firmy Skraw-Mech z Bydgoszczy.









niedziela, 5 stycznia 2020

Dorothy Parker


Po opowiadania amerykańskiej pisarki i poetki Dorothy Parker sięgnęłam dzięki piosence Prince'a.
Utwór "The Ballad of Dorothy Parker" ukazał się w 1987 roku na albumie "Sign O' the Times", który jest jednym z moich ulubionych. I choć wyczytałam niedawno, że piosenka nie jest inspirowana postacią pisarki, a ujęcie przez Prince'a jej imienia i nazwiska w utworze nastąpiło dosłownie podprogowo, nie zmienia to faktu, że książka jest jedną z ciekawszych jakie czytałam.
O Dorothy Parker w Polsce nie za wiele słychać. Jej opowiadania ukazały się w kilku antologiach w latach 50-70, a samodzielne tomiki wydane zostały tylko dwa. Ten ostatni - "Gra" - wydany w 2006 r. przez Wydawnictwo Znak zawiera  33 teksty. 
Opowiadania Parker są niedługie i nieskomplikowane, ale wystarczające, aby zawrzeć w nich ostry dowcip i błyskotliwą puentę. Te w "Grze" dotyczą głównie zależności między kobietą i mężczyzną, ich wzajemnego postrzegania, miłości i niezrozumienia, a wszystko trafnie, uszczypliwie i z nutą goryczy. I choć opowiadania powstały wiek temu, to język i świetne tłumaczenie celnie oddaje i dzisiejsze realia. Bo przecież udręki miłości dotyczą każdego stulecia.
Dorothy Parker była i jest autorką bardzo popularną i docenioną w Stanach Zjednoczonych. Za życia wydała ponad 300 wierszy, jej scenariusze filmowe nominowane były do Oscara (między innymi  scenariusz do "A Star Is Born" z 1937 r.); współpracowała z Vogue, Vanity Fair oraz New Yorkerem. Może zgrzytem były współdziałania z komunistycznymi organizacjami, ale ostatecznie po śmierci doceniono jej walkę z rasizmem i nierównością oraz obronę praw obywatelskich i praw człowieka.
Żałuję, że nie dane mi doświadczyć przeczytania polskiego przekładu poezji Parker.  Delektuję się zatem poetycką prozą i obserwuję życiową "grę" jaką prowadzą jej bohaterowie. 

Na zdjęciu zakładka metalowa - koniczyna na szczęście. Szczęścia chyba brakowało Dorothy  w życiu o czym świadczą jej  (nieudane) próby samobójcze oraz melancholijne wiersze. Jeden z nich - w przekładzie Stanisława Barańczaka znalazłam w internecie:
Résumé
Żyletka? – krew, nieporządek;
Rzeka? – moczy;
Tabletka? – zła na żołądek;
Kwas? – szczypie w oczy;
Rewolwer? – a zezwolenie?
Pętla? – pęka w pierwszym użyciu;
Gaz? – czuć go wszędzie szalenie;
Lepiej już pozostać przy życiu.
Tłum. Stanisław Barańczak

piątek, 25 października 2019

Bookszpery



Miejsca, w których natrafić można na książkową zakładkę, mogą zadziwić. Biblioteka, targi książki, muzeum, księgarnia - sprawa oczywista, ale sklep obuwniczy, czy apteka - czasem jestem zaskoczona.

Bardzo dużo zakładek udało mi się zdobyć w second handach. Właściwie, to powstać mógłby z tych egzemplarzy osobny zakładkowy dział. Koneserzy lumpexów wiedzą, że warto szperać nie tylko w ciuchach. Przede wszystkim zawsze przeglądam wystawione książki. Nie raz natknęłam się w nich na pozostawioną zakładkę, która niewiele ważąc kosztowała mnie dosłownie parę groszy. Warto także zapytać sprzedawcę, czy coś nie leży "pod ladą", a jak już wstępuje się cyklicznie do danego przybytku, to po czasie od progu sprzedawcy wołają, że mają coś dla mnie odłożone.

Zakładki z second handów są dla mnie bardzo cenne.Wyszukane, wyszperane, przeważnie zagraniczne, na pewno "z historią".

Zaprezentowana na zdjęciu zakładka leżała wśród biżuterii, może dlatego że jej wygląd przypomina broszkę.



poniedziałek, 30 września 2019

Ależ drobiazg...



Znacznik linii książki - takim oto napisem oznaczono pudełko z tymi blaszanymi drobiazgami. Zakładki mają formę klasycznych spinaczy, aczkolwiek są płaskie i od spinaczy mniejsze i delikatniejsze. Jak nazwa przedmiotu wskazuje - zakładką zaznaczyć można nie tylko czytaną stronę, ale i wskazać linijkę, na której przerwano lekturę.
Wykonanie zakładek jest idealne. Blaszka nie kaleczy palców, dobrze się ją trzyma, a zakładanie strony przychodzi z łatwością. Opakowanie, w którym dostałam zakładki wykonane z tektury po recyklingu. Trafiony urodzinowy prezent od przyjaciół.

środa, 25 września 2019

Blaszane smoki

 
Komplet czterech blaszanych zakładek z wizerunkami smoka, to kolejna chińska seria w mojej kolekcji. Dzięki wymianom kolekcjonerskim do blaszanego zestawu dołączyły fragmenty innych serii: pagody, wachlarza i smoków ubarwionych.

Blaszki są delikatne, cienkie i ostre na krawędziach. Źle się je trzyma i niewygodnie używa, dlatego ich funkcja jest wyłącznie kolekcjonerska.

wtorek, 6 sierpnia 2019

Ogniwo




Współistnienie ogniw - zżytych i dobranych - tworzy łańcuch - nie okowy! - misternych pasm - więzi i zażyłości - jedności i tkliwości - zahartowanych acz nie wypalonych - przyjaźni.
 
Zakładki ze spełniających powyższe normy oczek połączyła dla mnie Gosia.
Obok bransoleta, ręcznie zrobiona - prezent od Gosi na moje urodziny.
Jeden z cudów świata; ba! - w całym wszechświecie nie ma takiej drugiej.

 

wtorek, 4 czerwca 2019

Papierowe Duszniki


 
 
W Muzeum Papiernictwa, położonym nad Bystrzycą Dusznicką, tuż za drewnianym mostem prowadzącym do Dusznik Zdroju, wyczerpać można nie tylko pamiątkowy arkusz papieru. W barokowym budynku papierniczego młyna nabierzemy także miłych wspomnień i ciekawej wiedzy.
Muzeum to odwiedziliśmy z rodziną kilka lat temu, spędzając urlop na Ziemi Kłodzkiej.
Pani Danka - Pani Bibliotekarka z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rudzie Śląskiej sprezentowała mi zakładkę do książki, którą nabyła właśnie w dusznickim Muzeum. Zakładka to nietypowa - jej trzonem jest sprasowany miedziany drut, a zamiast frędzla umieszczono kawałki lawy wulkanicznej (pumeks). Zakładka świetnie nadaje się do książek o szerokich grzbietach. Dziękuję serdecznie za prezent :).

czwartek, 30 maja 2019

Wyspy rzekomo szczęśliwe



Zanim Wyspy Kanaryjskie bezwzględnie zajęli średniowieczni Hiszpanie, podbijając rdzennych mieszkańców - Guanczów i niszcząc doszczętnie ich kulturę, tubylczy lud prowadził proste życie, zamieszkując skalne jaskinie, hodując i uprawiając. Jedynym wyobrażonym przez nich piekłem był teneryfski wulkan Teibe, a szczyty gór zamieszkiwali bogowie i boginie, którzy odwiedzali wiernych wysłuchując ich modlitw. Niestety, modlitwy o dalsze spokojne życie przejął demon w hiszpańskim ciele, który sprowadził walki, choroby i zniewolenie. Lud Guanczów poległ, a ingerencja w środowisko naturalne wysp i zlekceważenie kultury rdzennych mieszkańców sprawiło, że niewiele dziś wiemy o Guanczach. Może i ich rozwój zatrzymał się na epoce neolitu, może i nie stosowali języka pisanego, jednak smuci fakt, że w  czasie  konkwisty nie uszanowano żadnego świadectwa istnienia tej społeczności.
Pomyślmy o tym wdrapując się na kolejnego (przyrodniczego) najeźdźcę Teneryfy, jakim jest wielbłąd. Wizerunek tego agresora został mi sprezentowany jako pamiątka z pobytu na kanaryjskiej wyspie. Mimo tego, że zakładka jest oryginalna i ładnie wykonana, nie odzwierciedla tego, co w wyspie istotne.