Ekslibrisy - graficzne drobiazgi, które w miniaturowej formie mieszczą miłość do książek, potwierdzenie aktu ich własności i charakter właściciela.
Na ekslibrisy w książkach natknęłam się już w dzieciństwie. Pięknie wykaligrafowane nazwisko mojego dziadka z dopiskiem "własność" jest przecież uproszczoną formą ekslibrisu. Moja mama wbijała do swoich książek imienne pieczątki. Ja nieudolnie próbowałam kopiować ich pomysły, co poskutkowało rozmaitymi gryzmołami na wewnętrznych stronach okładek.
W czasie zakładkowej przygody kolekcjonerskiej, w ramach jednej z wymian, dostałam gratis sporą ilość ekslibrisów. Nie zdecydowałam się na uzupełnianie tego zbioru, jednak przy różnych okazjach zwracałam uwagę na zamieszczane znaki własnościowe w książkach. Oczywiście głównie natrafiłam na nie w książkach bibliotecznych, jednak i te z jednej biblioteki (MBP Ruda Śląska, czy Biblioteka Śląska) zmieniały się w przeciągu lat.
Zainteresowana zjawiskiem, zakupiłam książkę "Ekslibrisy" Marii Grońskiej, w której zebrano wszelkie wiadomości dla kolekcjonerów. Historia ekslibrisu, jego początki i rozwój w Polsce (od XV wieku), dzieje książki i bibliofilstwa, pierwsi kolekcjonerzy, twórcy i artyści - każdy z tematów opracowany został bardzo dokładnie i rzetelnie. Ilustracji za wiele nie ma, a jakość ich jest średnia, jednak stanowią świetne uzupełnienie tekstu. Przedstawiają oprócz przykładowych ekslibrisów również sygnatury znaków autorskich. W książce znalazły się także międzynarodowe symbole objaśniające techniki ekslibrisów (np. drzeworyt, litografia, sitodruk, itp).
Książka wydana została w niskim nakładzie na początku lat dziewięćdziesiątych przez Bibliotekę Narodową. Jest obecnie dostępna na rynku antykwarycznym, ale cena trochę przeraża. Mnie udało się ją kupić 15 lat temu (zachowany dokument zakupu) za niecałe 10 zł. Warto podkreślić, że to książka solidna - znów wrócę do zdania, że takich książek dziś się nie wydaje. Może dlatego cena na rynku wtórnym jest tak wysoka. Jednak jeśli kogokolwiek fascynuje ta kolekcjonerska dziedzina, uważam że warto zainwestować.
Na zdjęciu kilka ekslibrisów z mojego skromnego zbioru. Nasza rodzina posiada swój znak graficzny, zaprojektowany przez mojego kuzyna Seweryna. Również na zdjęciu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz